czwartek, 5 lipca 2012
epizody
Ktoś, gdzieś, kiedyś, widziałem przelotem, pisał o epizodach tworzących życie, które oby nie stało się epizodem. Uśmiechałem się czytając, na wspomnienie swoich myśli z przed niedawna. Zbieżnych myśli. Inspiracje trwają i nieustannie mnie dotykają. Otoczenie nie pozwala zapominać. Dobrze. Płatki smakują wybornie o tej porze. Kawa zaczyna pachnąć. Portfel, klucze, komórka i identyfikator walają się na biurku prosząc by je schować. Podobnie jak butelka wody na popołudniowy basen. Ta woła o schowanie do lodówki. Dobry pomysł. Poranna droga do pracy, pięknymi szerokimi polskimi drogami, zaskoczyła pozytywnymi myślami o epizodach. I choć droga, butelka, portfel to fragmenty epizodu, jednak tak w tych szczegółach jak i w wszystkich historycznych epizodoprojektach zaczynam dostrzegać głęboki sens. A tego właśnie potrzebuję. To może ja skończę płatki i pozmywam okna. Kolega słusznie zwrócił uwagę że paskudne są. A później wezmę się do sensownej pracy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz