Sama
Wichura. Co o niej? Wieje J Przychodzi w kilku podmuchach. Nigdy nie wiadomo w
ilu, w jakiej sile, i jak długo będzie wiało. Im dłużej i mocniej tym większe
zmiany w krajobrazie i poważniejsze spustoszenia. I pytanie za 100pkt. Czy im
większy „damage” tym gorzej? Bo pojawia się teza że nie. Że właśnie tu jest
całe piękno Wichru Zmian. Dobry wicher potrafi przetestować fundamenty i
konstrukcje domów. Te słabe pójdą w piguły. Niektóre konstrukcje naruszy. I
dobrze. Lepiej wcześniej sygnał ostrzegawczy że coś jest nie tak, i szansa na
podjęcie środków zaradczych niż którejś spokojnej nocy obudzić się z sufitem
(lub całym piętrem) na głowie. Tu taka dygresja, przypomina mi się historia o pewnego
typu kornikach, które jak się zapędzą w wierceniu to zdążyć się może, iz tunelik
im się zawali na łeb. Są też konstrukcje odporne. Budowane z specjalnych
materiałów, rozważnie, powoli, z uwzględnieniem doświadczeń. Mieszkańcy tych
śmieją się z wichury popijając kawę w salonie. Czasami spoglądając z uśmiechem na
poranione dłonie i wspominając jak kiedyś sami musieli przeczesywać gruzy. Nie
mieli wtedy jeszcze doświadczeń z wichurą. Teraz mają i dzięki temu mogą sobie
spokojnie siedzieć w swojej twierdzy.
Co jeszcze o
wichurach, poza tym że są świetnymi testerami konstrukcji? Potrafią oczyścić
teren z niepotrzebnych narośli. Wyrwać parę drzew. Przenieść parę samochodów.
Generalnie wyrównać teren pod przyszły plac budowy. Krótko mówiąc sodoma i
gomora. Wiatr czyściciel. Bo ważne jest to co przetrwa. Ważne kto przetrwa. I
ważne co powstanie na nowym gruncie. Pola mamy w ch.. yyy, duże przestrzenie.
Ważne jest to co po. Po zakończeniu burzy. Ważna jest budowa. Jak odbudowa
stolicy po wojnie. Zdjęcia ludzi sprzątających gruzy. Ramię w ramię. Zjednoczeni.
Silni. Uśmiechnięci. Połączeni ideą. A przecież każdy z nich tyle stracił. A
jednak. Ramię w ramię, nawzajem siebie wspierać. Rodzimy się by żyć. Żyjemy by umierać.
Oczywiście
jak z wszystkim chodzi o balans. Słaby wicher nic nie jest wart, bo mało
zmienia. W przypadku za mocnego Tornado (jak w „Tornado”J ), można spodziewać się ofiar w
ludziach. I mimo tego że nawet w tym wypadku pojawiają się pozytywne aspekty, to
pytanie o bilans zysków i strat. Pytanie o granice. Chyba wyznacza je rozsądek
i chłodna, obiektywna kalkulacja matematyczna. Przy czym subiektywne uczucia są
jedną z zmiennych tego równania.
Podczas
burzy można odnaleźć wiele ludzi. Można odnaleźć wiele idei. Można odnaleźć
wiele myśli. Można też myśleć co można stracić. Ale czy właśnie nie chodzi o to
co możemy zyskać? Decyzje, czyny podejmujemy ponoć z dwóch powodów: albo ze
strachu albo z miłości. Na wicher wpływ mamy średni. Ale wiedzę zdobytą z
Discavery Chanel sporą. Więc czy mamy się bać?