okazuje sie ze znalazlem swoja. jezeli sprowadza sie do rozmowy o trojnogach robiacych z ludzi popiol, ktore wczoraj widzialem w tv, to ja w to wchodze. tak jak w powolne poszukiwania zapalniczki w kieszeniach i zajebanym wszystkim co mozliwe i nielegalne stoliku. jest! niespiesznie odpalamy fajke lapiac za telefon by napisac bloga. buch. zielony l&m. mietka. przyjaciel majstruje naturalna yerbke w tykwie z lyzka-siteczkiem. zamykam oczy i przenosze sie do afryki na sawanne. a zachwile juz jestem na jamajce. bob marley nuci. a ja mam swoj blogostan.
ps. kim sie staje czlowiek ktoremu coraz prosciej wychodzi podejmowanie najtrudniejszych decyzji???
czwartek, 29 grudnia 2011
środa, 28 grudnia 2011
Myśl
napisana fluorescencyjnym,bezbarwnym markerem, na scianie w kolorze flagi jamajki, widoczna tylko po odpaleniu uprzednio przygotowanego fioletu.
Mysl jest realna
Materia jest iluzja
Mysl jest realna
Materia jest iluzja
swenta
Luca,marokanczyk z wloch ozeniony z polka z izdebskiej ziemi. W oparach dymu i glosnej muzyce opowiadal historie swojego zycia. Przynajmniej sie staral. Chwile pozniej kolezanka opowiadala mi o pracy w sprzedazy diamentow. transakcje 60k. spora wiedza expercka. Jedna reka na myszce komputera a w drugiej dziecko. Chwilowo praca zdalna na opiece. Maz jest tatuarzysta. Wiem juz gdzie bede robil. Poznalismy sie w Londynie. Z Domi znamy sie z LO. Podobnie jak z 20 innymi osobami z ktorymi chlalem wczoraj Jima i Jacka do 3:30. Niektorzy odnalezli szczescie, inni ciagle szukaja. A ja sie luzuje z przyjacielem w najbardziej rastafarianskim zadymionym pokoju na najwiekszym koncu znanego mi swiata. Jest pieknie. Alibi Maleo pomaga.Tomb rider i boska Lara z rownie czarujaca siostrzenica lat 11tez wymiata. Ale nas przystopowalo w luwrze. Juz nie ma gdzie isc. Wie ktos jak przejsc te lasery w pierwszej sali? Szybka akcja do non stopa na wsi po pure nature tez byla interesujaca. Choc przez roztargnienie zle skalkulowalem czas i rozjechalem sie 20min wzgledem targetu. JA SIE NIE SPOZNIAM! to byl pierwszy raz i w najgorszym momencie bo rodzice pojechali do kosciala w pobliskim kulturalnym miescie na msze z okazji swojej 40rocznicy slubu a ja dalem dupe. No ale nikt mi nie powiedzial. Mialy byc trzy osoby do mnie a pojechali na dwa wszyscy i jak ja przyjechalem nikt nie zadzwonil. A moglem dojechac i sie spoznic. Tak przesiedzialem u somsiada planujac mu ogrod. Plus pare milionow drobiazgow jak piers kurrczaka z brusnicami, czy trzymanie glowy bladynki nad lawka w paku pod koscialem, az po fioletowe, klubowe oswietlenie w pokoju Bro. Peace. Ide odpoczywac dalej przy Wyclef Jean z MJBlidge - 911
środa, 21 grudnia 2011
muzka
wstajesz i cos zaczyna lazic za Toba, jakis blizej nieokreslony dzwiek ktory slyszales jako ostatni przed zasnieciem. budzac sie pod prysznicem dzwiek zaczyna ukladac sie e melodie. wychodzac z domu zaczynasz juz nucic utwor. zderzenie z otoczeniem po przekroczeniu progu wzmacnia usmiech. jest bialo. powiedzialbym "po raz pierwszy w tym roku bialo", ale pamietam bardzo dobrze styczen,luty i marzec 2011. tez bylo. to wspomnienie poteguje usmiech. pojawia sie szybka mysl ktora na dlugo nie zostaj, ale przylatuje: "zabawne gdybym wszedl do auta, wlozyl kluczyk i uslyszal ten kawalek". sterta mysli na drodze 50m do auta sprawia ze zapominam o tym. no i eksplozja po wlozeniu kluczyka. jest franca. kawlaek w sumie popularny ostatnio wiec nie ma co sie podniecac - rachunek prawdopodobienstwa jest w stanie wytlumaczyc wiele rzeczy, ale teraz mam go w dupie. usmiech sztywnieje. dreszcze pojawiaja sie gdy ruszam i podkrecam bass. yeaha zaczelo sie. znow bede spal po 4h, przemierzal setki km z dobrym bassem (moze skala,dzis zobaczymy). tak czy siak...zaczyna sie robic bialo
niedziela, 18 grudnia 2011
hola
dzis jest pierwszy dzien kiedy wole zapach psiej mordy na rekach niz kocich klakow na poscieli. i okulary. i diamenty. i tequile podczas nauki zmiany kaszet i roli na projektorze salonowym. orzesztyto nietakie proste. ale damy rade. kto jak nie my.... no i angels desire. ame.n
piątek, 16 grudnia 2011
konkurs
butelka dobrej tequili za projekt tatuazu pod haslem wolnosc. juz 4ty rok szukam, czas najwyzszy cos z tym zrobic. prace prosze podsylac na nussoi@op.pl
czwartek, 15 grudnia 2011
Facet
„Mówię Ci, nie przejmuj się, wszyscy faceci są tacy sami”. Ze niby wszyscy faceci są tacy sami. Może. Płeć piękną też charakteryzuje wiele podobieństw. Tak czy inaczej nie uważam się za takiego. Nie uważam też że druga strona jest szablonowa. Myślę że problem jest w spojrzeniu, zrozumieniu, ewentualnie w szerokopojętym lenistwie. Czy nie patrzymy i staramy się dostrzec tylko tego co wygodne? Głębiej spojrzeć jest cholernie ciężko. No bo po co się wysilać. Sam mam z tym problem. Już mi się przestaje chcieć. Co nie oznacza że się poddałem. Bo warto. Ale wydaje mi sie że najbardziej warto zacząć od samego początku. Od siebie. Takie tam przemyślenia gorączkującego faceta. A z zupełnie innej beczki – niemiłosiernie wkurza mnie sztuka obwiniania całego świata za smutek bez próby dotarcia do jego korzeni które przeważnie tkwią w nas samych. Wszystko jest w nas. Ale można. Oczywiście że można. Tak można obwiniać jak i się wkurzać. c'est la vie
środa, 14 grudnia 2011
Zdecydowanie
Czy ja muszę wiedzieć czego chce? Czy może wystarczy wiedza o tym czego nie chce?
Wiedza czego się chce jest jak spacer do wcześniej ustalonego celu. Jednego znanego i świadomego. Z góry ustalonego. I to jest dobre. Z świadomym pominięciem że inne rzeczy pominiemy i założeniem że znamy siebie na tyle że wiemy co dla nas dobre (wiemy?, na pewno?)
Brak wiedzy czego się chce, może przypominać błądzenie. Ale ilu rzeczy można się pod drodze nauczyć. Ile miejsc, o których istnieniu nie zdawaliśmy sobie nawet sprawy zwiedzić. Ilu ludzi napotkać. Mam wrażenie że ta droga może przynieść ciekawsze efekty, inspiracje, rozwój. Zagrożenie jest takie że można się zgubić.
Więc istnieje droga środka. Mix powyższych. Świadomy cel, z świadomym określeniem kilku pośrednich etapów zagubienia w czasoprzestrzeni. A nuż coś odnajdziemy w tym dobrego dla siebie. Albo przynajmniej dostaniemy po dupie i naprostujemy się że wcześniej obrany cel jest dobrym celem.
Takie myśli z rana.
poniedziałek, 12 grudnia 2011
Antek
to był ten co miał siostrę Rozalkę, którą na dwie zdrowaśki włożyli do pieca i spalili na Amen. Antek miał też brata Wojtka. Ale nie tego który chciał zostać strażakiem. Ta historia była bardziej pozytywna. Antek o którym mowa powodował depresje do samego końca. WTF z tym Prusem i szkolnictwem polskim że w III klasie wpieprzyli dzieciakom taką lekturę. Za pewne ma to uzasadnienie, ale nie chcę dziś wnikać. W nic nie chcę wnikać. Poza pomocą kuzynowi w zrozumieniu i rozróżnieniu 3 kluczowych zagadnień na dzisiejszy wieczór. Czy Antek to był bocian czy bocian to może był Wojtek i które spaliło się w piecu. A co do Wojtka, to nie był bocian. Bocian To był Kajtek. Ale w życiorysie Kajtka pojawia się też Antek. Tam takie świnie sobie wzajemnie podkładali. Kajtek ostatecznie zaczął jeździć na traktorze i stwierdził że życie na gospodarstwie jest lepsze niż życie w samotności z braku zrozumienia wśród najbliższych. Tak kurwa, Kajtek bocian. Ale że na traktorze jeździł? W pale się nie mieści.
A ludzie umierają. Tak po prostu. Dookoła. Np. na złośliwego raka trzustki któremu nawet nie można zaaplikować chemii bo się ma żółtaczkę. Kurwa2. Ale że na 2 zdrowaśki włożyć 10 letnią dziewczynkę do pieca z rozżarzonymi węglami bo kuma kazała?
A ja się cieszę że odpaliłem Golden Rule Biffy'ego Clyro bo wiem że w przyszłym tygodniu zacznie sie komponowanie nowej zimowej składanki A.D. 2011. Znowu jestem zmęczony. Chyba czas odpocząć.
A ludzie umierają. Tak po prostu. Dookoła. Np. na złośliwego raka trzustki któremu nawet nie można zaaplikować chemii bo się ma żółtaczkę. Kurwa2. Ale że na 2 zdrowaśki włożyć 10 letnią dziewczynkę do pieca z rozżarzonymi węglami bo kuma kazała?
A ja się cieszę że odpaliłem Golden Rule Biffy'ego Clyro bo wiem że w przyszłym tygodniu zacznie sie komponowanie nowej zimowej składanki A.D. 2011. Znowu jestem zmęczony. Chyba czas odpocząć.
sobota, 10 grudnia 2011
czwartek, 1 grudnia 2011
Jim
osuszony. Stary drum'n'base odnaleziony. Fotel zaczna drżeć. Dziwna mieszanka wspomnień zmęczenia i bólu szczęki z zaciskania zębów. Chyba nagram ten kawałek znów na płytę i niedługo zapuszczę się na Saską Kępę...taki plan.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
