poniedziałek, 12 września 2011
odkrycie
wiem (chyba:) do czego przez te 28lat zmierzam(szegolnie w ostatnich 10ciu latach, kiedy czulem ze to cos jest,ale nie potrafilem tego nazwac). dzis sprubuje, bo zaczyna sie to ubierac w slowa. daze do swiadomosci. do swiadomego podejmowania decyzji. i niby to takie normalne, ale w ukaldance zawsze mi czegos brakowalo. swiadome podejmowanie decyzji ale w kontekscie mojej osobowosci i wszelkich okolicznosci genetycznej przyrody i innych uwarunkowan. a tu juz jest gorzej. swiadome decyzje podejmowac zdaje sie mozna ale na ile one sa faktycznie swiadome a na ile podyktowane naszym uwarunkowaniem psychicznym? w dupie mam swoje uwarunkowanie psychiczne (albo przynajmniej jego czesc ktora mnie ogranicza). decyzje maja byc takie by byly najlepsze dla mnie i nie ranily innych (w miare oczywiscie mozliwosci). grunt w tym ze taki poziom swiadomych decyzji wymaga dobrego poznania samego siebie, swoich uwarunkowan, i jasnego rozdzielenia co jest czyms co warto rozwijac a co nas niszczy i ogranicza. a te cholery (uwarunkowania) sie maskuja i czasem przybieraja forme przeciwna do faktycznej. ale ja was ogarne. jestem juz coraz blizej...you have come long way baby! so far so good. idziemy dalej ;)swiatelko w tunelu jest coraz jasniejsze. a na koncu nagroda:cisza i spokoj wewnetrzny....zaczynam biec ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz