sobota, 17 marca 2012

laweczkam

...w parku przy pekinskiej fontannie od strony teatru lalka. prawiewiosenne promienie zacznynaja przyjemnie topic moje spodnie. druga kanapka z serem i jakims miesem oraz bidna chuda zmasakrowana wczorajsza gora zakupow pietruszka smakuje wybornie. zalewam ja zimna pepsi z puszki. i siedze. napawam sie rzczywistoscia. zyciem. ludzmi. spiewem ptakow. spokoj i rownowaga. pieprzony zen :) cudowny zen. odnajduje w tym wszystkim siebie. nowego siebie. wartosciowszego? zobaczymy. chcialbym. na pewno spokojniejszego i szczesliwego. to slonce jest mega zajebiste. mocne i delikatne zarazem. topi ale i powoli. delikatnie rozgrzewa. nie moge doczekac az sie zazieleni. wiatru we wlosach. ksiazek wsrod zieleni. czas zmian. czas zyc. czas usmiechu. zlota 44 rosnie w oczach. powoli okrywa sie szklana szata. z 12pietra widac ze rosnie jej juz tez konkurencja na ulicy twardej. ciekawe. i juz nie chce sie dywacowac, analizowac, kombinowac. wiosenne slonce wytapia to z glowy. czas dokonczyc bule. wystukac esemesa. zapalic davidoffa...zapomnialem jak lubie te fajki. g

4 komentarze:

  1. Wytapiające słońce! Kradnę. Na przyszłość. Na codzienność :)
    (pieprzony zen hihi)

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie soboty powinny byc ustawowo wolne od wszystkiego. W takie soboty czlowiek powinien moc chlonac nadchodzaca wiosne chocby i nawet w sercu miasta.

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie kolego, opierdzielasz się Pan z aktualizacją blogusia!

    OdpowiedzUsuń
  4. aha...bo życiem jestem mocno ostatnio zaabsorbowany :)

    OdpowiedzUsuń