środa, 29 lutego 2012

Wicher

Kolejny film. Było kiedyś „Przeminęło z wiatrem”. Były też „Wichry namiętności”. Ostatnio oglądam dokumentalny „Wicher zmian”. Najpierw pojawia się świadomość. Poczucie nadchodzącego. Nadchodzących zmian. Uśmiechamy się. Lubimy zmiany. Spodziewamy się letniego tchnienia, bo jest miłe. Zapominamy o istocie prawdziwego wichru. Nagle pojawia się pierwszy podmuch. Wieje jak cholera. Ludzie zaczynają ganiać chaotycznie dookoła. Krzyczeć. Ratować co się da. Czasami zmykają się w piwnicach by przetrwać nawałnice. Są też tacy którzy stoją „in front off” krzycząc „to wszystko na co Cię stać?”, z dzikim ogniem w oczach i uśmiechem na twarzy. Ci są nieźle popierdzieleni.

Sama Wichura. Co o niej? Wieje J Przychodzi w kilku podmuchach. Nigdy nie wiadomo w ilu, w jakiej sile, i jak długo będzie wiało. Im dłużej i mocniej tym większe zmiany w krajobrazie i poważniejsze spustoszenia. I pytanie za 100pkt. Czy im większy „damage” tym gorzej? Bo pojawia się teza że nie. Że właśnie tu jest całe piękno Wichru Zmian. Dobry wicher potrafi przetestować fundamenty i konstrukcje domów. Te słabe pójdą w piguły. Niektóre konstrukcje naruszy. I dobrze. Lepiej wcześniej sygnał ostrzegawczy że coś jest nie tak, i szansa na podjęcie środków zaradczych niż którejś spokojnej nocy obudzić się z sufitem (lub całym piętrem) na głowie. Tu taka dygresja, przypomina mi się historia o pewnego typu kornikach, które jak się zapędzą w wierceniu to zdążyć się może, iz tunelik im się zawali na łeb. Są też konstrukcje odporne. Budowane z specjalnych materiałów, rozważnie, powoli, z uwzględnieniem doświadczeń. Mieszkańcy tych śmieją się z wichury popijając kawę w salonie. Czasami spoglądając z uśmiechem na poranione dłonie i wspominając jak kiedyś sami musieli przeczesywać gruzy. Nie mieli wtedy jeszcze doświadczeń z wichurą. Teraz mają i dzięki temu mogą sobie spokojnie siedzieć w swojej twierdzy.

Co jeszcze o wichurach, poza tym że są świetnymi testerami konstrukcji? Potrafią oczyścić teren z niepotrzebnych narośli. Wyrwać parę drzew. Przenieść parę samochodów. Generalnie wyrównać teren pod przyszły plac budowy. Krótko mówiąc sodoma i gomora. Wiatr czyściciel. Bo ważne jest to co przetrwa. Ważne kto przetrwa. I ważne co powstanie na nowym gruncie. Pola mamy w ch.. yyy, duże przestrzenie. Ważne jest to co po. Po zakończeniu burzy. Ważna jest budowa. Jak odbudowa stolicy po wojnie. Zdjęcia ludzi sprzątających gruzy. Ramię w ramię. Zjednoczeni. Silni. Uśmiechnięci. Połączeni ideą. A przecież każdy z nich tyle stracił. A jednak. Ramię w ramię, nawzajem siebie wspierać. Rodzimy się by żyć. Żyjemy by umierać.

Oczywiście jak z wszystkim chodzi o balans. Słaby wicher nic nie jest wart, bo mało zmienia. W przypadku za mocnego Tornado (jak w „Tornado”J ), można spodziewać się ofiar w ludziach. I mimo tego że nawet w tym wypadku pojawiają się pozytywne aspekty, to pytanie o bilans zysków i strat. Pytanie o granice. Chyba wyznacza je rozsądek i chłodna, obiektywna kalkulacja matematyczna. Przy czym subiektywne uczucia są jedną z zmiennych tego równania.

Podczas burzy można odnaleźć wiele ludzi. Można odnaleźć wiele idei. Można odnaleźć wiele myśli. Można też myśleć co można stracić. Ale czy właśnie nie chodzi o to co możemy zyskać? Decyzje, czyny podejmujemy ponoć z dwóch powodów: albo ze strachu albo z miłości. Na wicher wpływ mamy średni. Ale wiedzę zdobytą z Discavery Chanel sporą. Więc czy mamy się bać?

7 komentarzy:

  1. OBORZE JAKIE LITERKI, Ty co, natemat.pl za dużo czytasz? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. hehe :) nie, bawię się w 7dem życzeń :)
    Ktoś kiedyś mnie poprosił by zwiększyć czcionkę - no to zwiększyłem :) ...pozostało życzeń 6
    ps. konkluzja - nie dogodzi :) hahahaha

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo to trzeba Z WYCZUCIEM! Jak wszystko :P

    OdpowiedzUsuń
  4. nie dogodzi ;) polecam za Bohaterką, cała prawda i tylko prawda :) http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=FiBNN_JrI5g

    To ja wracam do trzymania się swojej formy ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Mówisz, że łatwiej polecieć stereotypem niż ustawić dobrą czcionkę, Hmmmmm ... No naprawdę, Panie Ińżynirze ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak widac praktyka potwierdza stereotyp ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jestem zachwycona, piękne literki (o jesssu napisałam w pierwszym odruchu "trzcionka", boję się...) a też chyba o to prosiłam, czy jakoś tak. I nawet mają ogonki. Takim literkom nie zagrozi żaden wiatr ni wichura :D

    OdpowiedzUsuń