okazuje sie ze znalazlem swoja. jezeli sprowadza sie do rozmowy o trojnogach robiacych z ludzi popiol, ktore wczoraj widzialem w tv, to ja w to wchodze. tak jak w powolne poszukiwania zapalniczki w kieszeniach i zajebanym wszystkim co mozliwe i nielegalne stoliku. jest! niespiesznie odpalamy fajke lapiac za telefon by napisac bloga. buch. zielony l&m. mietka. przyjaciel majstruje naturalna yerbke w tykwie z lyzka-siteczkiem. zamykam oczy i przenosze sie do afryki na sawanne. a zachwile juz jestem na jamajce. bob marley nuci. a ja mam swoj blogostan.
ps. kim sie staje czlowiek ktoremu coraz prosciej wychodzi podejmowanie najtrudniejszych decyzji???
Taki człowiek staje się szczęśliwcem ;DDD
OdpowiedzUsuń