sobota, 7 stycznia 2012
Australia
Siedzac w Pultusku na niebieskich krzeselkach Nadnarwianki, marznac w paluchy, patrze to na chlopakow jezdzacych na deskorolkach w pobliskim skate parku, to w niebo, i mysle. Zycie przeplata sie dzis ze smiercia. Radosc ze smutkiem. Strach z miloscia. A ja w tym wszystkim odkrywam w sobie niewyczerpane zapasy spokoju. Pracowalem nad nimi swiadomie badz nie przez dlugi czas. Walczylem, odpoczywalem, zagryzalem zeby, zapadalem sie w sobie, upadalem, wstawalem, rozwazalem tysiace opcji, rozkminialem, analizowalem, porownywalem, chialem, nie chialem, zylem bardziej lub mniej. Myslalem o emigracji, ucieczkach, powrotach i przez czaly czas do konca nie wiedzialem co zrobic. Na wiele pytan odpowiedzi dalej nie znam. Ale wiem ze na wiele odpowiedz znajdzie sie sama, lub odnajde ja podczas dalszej podrozy. W twarzach ludzi, ich spojrzeniach, slowach, czynach, decyzjach. W korelacji z moim ja, cala ta otoczka czuje ze dostarczy odpowiedzi. Wiec koncze ten wpis, odpale fajka, postoje chwile patrzac w niebo, wroce do budynku za plecami i posiedze na krzeselku z kawa, lub czekolada z automatu. Z cieplym kubkiem rozgrzewajacym palce ktore coraz bardziej sztywnieja. Poczekam chwile, pozniej sie usmiechne, wsiade w samochod, wroce do domu, zrobie kolacje, odpale film i bede bardzo szczesliwym czlowiekiem. Tak szczerze i po prostu. Tak jak dawno nie bylem. Dokladnie tak jak marzylem. Jednoczesnie na swoj oryginalny sposob inaczej. W miedzyczasie odbiore kilka telefonow, kilka tez wykonam, dam z siebie wszystko co moge by pomoc w organizacji pogrzebu. W tygodniu czeka mnie podroz do Bydgoszczy. Wszystko to z rownoleglym spokojem w duszy, sercu i glowie. Bo czuje wreszcie ze wszystko jest tak jak byc powinno. Bo czuje sie dumnym polakiem i europejczykiem. Bo otaczajaca mnie rzeczywistosc coraz bardziej mnie cieszy. Australia na razie poczeka. W tym roku czekaja mnie stoki, kajaki, opener i clmf, namioty, mazury, fiordy, eurotrip, wiele wspolnych radosci i smutkow, moze alkoholu, tony muzyki, tysiace kilometrow, i w cholere innych wyzwan. Wiec usmiecham sie i odpalam fajka, patrzac w niebo. Wiem co mam robic. Cholernie lubie to uczucie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Bardzo mi przykro z powodu Twoje straty.
OdpowiedzUsuńPzdr. Zośka
Dzieki Zocha!
OdpowiedzUsuń...a ja sie ciesze ze cos odnalazlem.
Dla mnie ten weekend był też wyjątkowy. Mocny. Tylko nie wiem czy coś znalazłam czy zgubiłam.
OdpowiedzUsuńZoś.
Bedzie lepiej Zoska!
OdpowiedzUsuń2012 to bedzie mocny rok :)
Pelen wrazen.
Yeah! ;)
ee no ba!!
OdpowiedzUsuńOj Zośka, Zośka :)
OdpowiedzUsuńno co ? :)
OdpowiedzUsuńTy wiesz co :D
OdpowiedzUsuńPełna zgoda z tym 2012! Ma być zajebiście, jak nie teraz, to kiedy? Right?
OdpowiedzUsuńRight.
OdpowiedzUsuńTo w Pułtusku zrobili skate park?! ;))) ale to wszystko się zmienia ha ha
OdpowiedzUsuńJa bym coś powiedziała o tym 2012, ale nie mam dziś ochoty na magiczne i energetyczne tematy, więc nie powiem, nie mniej cieszę się, że najwyraźniej u wszystkich JEST DOBRZE ;) Ja też mam zamiar uczynić ten rok dla siebie niezwykłym.
G! do zobaczenia na openerze ;D (bo z wymienionych atrakcji na pewno tam się wybieram)
Gi, fikasz ?? :)
OdpowiedzUsuńCaerme RAJT :)So. fuc..RIGHT :)
Bohaterko pozytywna :) cała moja dusza z Tobą dziś. Jakoś tak. Poczuj przez kabelki (choć pewnie większość z was na bezprzewodowym necie...) tę emanującą siłę zmian. Taki wiatr. HALNY wręcz :)
Zoś
Panno Zosiu, ale do energetycznego łączenia duszyczek to kable niepotrzebne ;)
OdpowiedzUsuńI dlaczego ja nic nie wiem, że Twoja dusza dzisiaj z moją coś, hę?
A ponadto ja mam poczuć siłę zmian? ;DDD Panna Zosia mnie nie zna, prawda? ;DDD Ja tyle o zmianach gadam i pisze, że już sama siebie znudziłam.
Ha, ja się właśnie byłam przesiadłam z internetu latającego na kabelkowy i bardzo sobie chwalę.
OdpowiedzUsuńZośko weźnoty blogusia załóż (albo się ujawnij z posiadanym) bo już prawie w rodzinie jesteś ;)
Bohaterko pozytywna, bo my wszyscy siłą tej samej energii :) Nie znam, ale poznam, bo czytam. Kocham czytać.
OdpowiedzUsuńZa pewną dyskretną sugestią przyznam, że kocham też pisać - ale - od teraz, na nowo! ;)